0

Agresywne zachowanie u osoby z Alzheimerem

Dodane 2825 dni temu przez: wiesiek
Jak sobie radzić z agresją osoby chorej?
  • 3
    Dodane 2824 dni temu przez: jolaw
    Prawda. Trzeba chcieć rozumieć, jak czuje się chory, co nim powoduje. Pierwsza zasada: poczucie bezpieczeństwa. Jeśli chory czuje się zagrożony, to naturalne, że będzie się bronił... Czasem wygląda to na błędne koło.
    Dodaj komentarz
  • 2
    Dodane 2825 dni temu przez: maria
    Agresja osoby chorej na Alzheimera w większości przypadków nie wynika z samej choroby, ale z zachowania i niewłaściwej komunikacji na lini opiekun-chory.

    Opiekun chcący się opiekowac musi mieć niewyczerpalną cierpliwość i umiejętność wielokrotnego odpowiadania na to samo pytanie zadawane przez chorego. Jeżeli jesteśmy nerwowi komunikujemy się odpowiadając krzykiem lub zdenerwowaniem. Te emocje odbiera chory i sam zaczyna być agresywny.

    Przy zaburzonych emocjach w chorobie Alzheimera emocje są udzielane, czyli odbierane z zewnątrz. Jeżeli my jesteśmy zdenerwowani, zdenerwowany staje sie też nasz podopieczny. Dlatego musimy rozróżnić rzeczy ważne i mniej ważne i NIE STARAĆ SIĘ za wszelką cenę porządkować życia tak swojego jak i osoby chorej wg. starych schematów i przyzwyczajeń.
    Dodaj komentarz
  • 2
    Dodane 2817 dni temu przez: Joannap
    przytoczę :
    >>>Ataki gniewu, krzyki właściwie towarzyszą cały czas mi towarzyszyły (z przerwą luty 2008/ maj 2009).
    Takie sytuacje (krzyk) są w różnym nasileniu i bez ostrzeżenia zaczyna się krzyk na „wyimaginowanego wroga”.
    Złość, krzyk, czy gniew i wybuchy niepohamowanej agresji - nie jest tak naprawdę kierowany bezpośrednio pod adresem opiekuna.
    To zdecydowanie reakcja na ogromną dawkę strachu, bo chory jest zamknięty w hermetycznym świecie „ demonów, strachów, niepamięci, irytacji i niemożności”.
    Takie sytuacje są niemal na tym samym poziomie trudności, co uporanie się wewnętrzne z incydentami łazienkowymi. Później dochodzą jeszcze trudniejsze kłopoty ….
    Na ataki gniewu, krzyki czy fizyczną agresję ( tych ostatnich na szczęście było tylko kilka) miałam tylko jeden sposób, który zresztą nie zawsze dział, – gdy Mama krzyczała, złościła się - starałam się ją uspokoić zajmując np.: grą, kartami, rysunkami, albumem, lub zmuszałam Ją dosłownie do spaceru ( chodzenie po powietrzu uspokajał Ją najszybciej). Gdy zwierzak u nas zawitał w domu krzyki ustały. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego, po prostu – chyba głaskanie psa, zabawy z nim pozwalały Mamie odprężyć się i sprawiały Jej niewątpliwą przyjemność.
    Fizyczna agresja, – gdy doszło do takiej sytuacji, po prostu wycofałam się z pokoju Mamci. W innym przypadku musiałam zwyczajnie „od tyłu” złapać Mamę za obie ręce i poczekać aż ten stan minie. Kłopot polega głownie na tym, że do takiej sytuacji
    -nie można przygotować się,
    - ataki następują bez żadnego ostrzeżenia
    - w skrajnych sytuacjach „unieruchomienie” chorej osoby po prostu ratuje życie nie tylko opiekunowi, ale i samemu choremu – chory może dotkliwie rozbić głowę, pokaleczyć się itd.
    Zaborczość – to trochę można porównać do sytuacji: berbecia kurczowo trzymającego się spódnicy mamy. Płaczącego, gdy mama znika, choć na moment. To porównanie doskonale oddaje charakter problemu.
    Mama po prostu stała się dosłownie i w przenośni moim cieniem. Wszystkie najprostsze czynności robiłyśmy razem.
    U Mamci taki stan trwał dość krótko i wielokrotnie pojawiał się, lecz już w dużo mniejszym nasileniu. Recepty na to nie znalazłam, chyba, dlatego że to jeden z łagodniejszych objawów.
    Rozmowy: dzięki prowadzeniu rozmów dość szybko mogłam ustalić, jakie słowa Mama rozumie a co już można „wykreślić na zawsze z Jej słowniczka”. Gdy nie byłam pewna: czy aby na pewno Mama rozumie, co mówię czy o co proszę ratowałam się „doświadczeniami” prosząc o wykonanie jakiejś czynności, np.: Mama wykonywała (wielokrotnie) jakieś zadanie tylko w części i zacinała się. Było jasne, że od tego dnia coś znika z planu zajęć, czy ze słowniczka. Z czasem umiejętność mowy zanika: najpierw to tylko słowa znikają, całe zdania, później chory posługuje się tylko pojedynczymi wyrazami aż do chwili, gdy może wydawać tylko dźwięki.
    Dodany 2809 dni temu przez: taneska Mój pies również stał się mamy ulubieńcem i głaskanie go sprawia jej dużo radości.
    Dodaj komentarz
  • 1
    Dodane 2367 dni temu przez: maagdalenaa_1978
    Najważniejsze to zapewnić choremu poczucie bezpieczeństwa i spokój.
    Dodaj komentarz

Dodaj swoją odpowiedź

Dodane 2825 dni temu przez wiesiek

wiesiek
Zarejestrowany 2829 dni temu

Aktywność:

  • Zarejestrowany: 2829 dni temu
  • Ostatnie logowanie: 2362 dni temu

Statystyki:

  • Dodane pytania: 35
  • Dodane odpowiedzi: 23
  • Dodane oceny: 50
  • Punkty: 34