1

Jak pomóc opiekunowi w rozumieniu chorego; rozumieniu, czym jest choroba otępienna?

Dodane 3171 dni temu przez: jolaw
Jak pomóc opiekunowi w rozumieniu chorego; tego, czym jest jego choroba tak, aby chciał akceptować chorego i odróżniać zachowania chorobowe od świadomych. Jak zmobilizować do szukania dobrych dla chorego rozwiązań?
  • 2
    Dodane 3164 dni temu przez: maria
    diagnoza i co dalej? ..to bardzo trudny etap w życiu opiekuna.Nie ma dwóch takich samych przypadków. Podobne są etapy i zachowania ale u każdego choroba przebiega w sposób indywidualny. Nie da się oddzielić zachowań chorobowych od świadomych.One wszystkie są świadome ,świadome na poziomie jakim pozwala jeszcze ilość połączeń neuronalnych. U chorych kiedy zauważamy pierwsze objawy otępienia nie ma już 60-80 procent połączeń neuronalnych.Tam jest pusto . Nie działa przekazywanie impulsów. Nasz chory pod koniec przestaje chodzić nie dlatego,że ma chore nogi ale dlatego,że mózg nie wysyła rozkazu .'Idz".
    Nasza mowa powoli staje się bełkotem w języku obcym.Nic nie rozumie. Mówimy dużo szybko i jeszcze oczekujemy reakcji... Jak chory może odkodować informacje zawarte w naszym słowotoku? Nie ma pamięci.
    Czyli nie działa również ani uczenie ani odtwarzanie . Każdy chory ma swój rytm i tępo i czas tego sie trzeba codziennie uczyć. Jest to trudne bo nasze emocje nie zostały uszkodzone tylko okaleczone.
    Nas boli ciągle bezsilność i wspomnienia kochanej i troskliwej osoby . Teraz jest to ktoś inny a my tęsknimy za tamtym "KIMŚ" i ciągle mamy nadzieje ,ze teraz będzie inaczej. Inaczej już BYŁO" .
    Alzheimera należy się uczyć ,cały czas uczyć i dokonać w sobie pożegnania intelektualnego z kochaną ,bliską osobą. Ona już była. Teraz jest ta sama kochana osoba która lubi kapustę i mleko, ale my stajemy sie mamą naszej mamy .Nie oczekujemy żadnej logicznie ułożonej odpowiedzi. Przebłyski właściwej pamięci , tak się nam wydaje ,to bardzo zaburzona chemia mózgu ona właśnie zadziałała tak ,że zostało wypowiedziane logiczne i konkretne zdanie.Alzheimer to okrutny partner nie trzeba go zrozumieć trzeba go polubić i zaangażować wiele cierpliwości na długi czas .
    Dodany 3164 dni temu przez: wiesiek Nie jestem 'doświadczony'. Praktyczność, dosadność i realność Pani odpowiedzi powala mnie na kolana.
    Dodaj komentarz
  • 1
    Dodane 2783 dni temu przez: wiwi1000
    Jestem opiekunka i z racji swojego zawodu nieco obyta w tej chorobie.Moja obecna podopieczna wchodzi w ostatnia faze choroby-w ciagu ostatniego tygodnia przestala wlasciwie chodzic prawie juz sama nie je opada jej glowa i wszystko nieuchronnie dazy ku koncowi tzn lozko i calkowita niemoc.Natomiast jej corka,ktora nie widziala matki od kilku lat/mieszka w USA/nie przyjmuje do wiadomosci postepow choroby tej ogolnej niemocy jej matki jej agresji i slownej i fizycznej.Zle sie rozmawia z taka osoba,ktora odmawia "zainteresowania"sie choroba i twierdzi,ze ta niemoc minie,ze wiosna mama znow pojdzie na spacer i przypomni sobie wszystko jak tylko ja corke zobaczy. Czasami mam wrazenie,ze ona /corka/ ma mi za zle to,ze mowie prawde o postepujacej chorobie,ze konfabuluje a lekarze to niedouki/przepraszam za slowo/,ktorzy nie wiedza co robia.Zal mi zostawic ta babinke/82l/ ale bywaja dni kiedy chora da mi tak w kosc,ze nie wiem na jakim swiecie zyje i mimo calodniowej niemocy popoludniem odzyskuje chec do agresji wobec mnie.Pora wieczornej toalety to najgorsza pora dnia-nawet w tym tyg kiedy prawie nie chodzila.I ta corka,ktora oczekuje cudu i nie chce pogodzic sie z choroba swojej mamy.Momentami mam dosc i mysle zeby odejsc. To moja trzecia podopieczna z Alzhaimerem i "najgorsza", jest w niej cala kumulacja tej okrutnej choroby.
    Dodany 2783 dni temu przez: maria kochana wiwi ! tak trzymaj wykonujesz wspaniałą prcę a ,że trudną no to mniej w czyścu posiedzisz. Pani podopieczna powinna dostawać leki na wyciszenie i to odpowiednio dostosowaną dawkę zapisaną przez psychiatrę ,najlepiej,
    Córka zapewne wypiera informacje o stanie mamy bo ma wyrzuty sumienia ,że jej przy niej nie ma.Niech Pani inf. że jest bez zmian. Ona nie chce słyszeć ,że mam odchodzi.Dla niej mama jest taka jaką ostatnio widziała a opowieci znad polskiej "rzeczki"są trudne do wyobrażenia . Niech jej Pani zaproponuje przeczytanie ksiązki o chorym z alzh. Może jej to coś pomoże. Pozdrawiam
    Dodany 2778 dni temu przez: wiwi1000 Witaj Mario.Twoj post/wstep i to pierwsze zdanie/-to po prostu balsam na "moje nieco sponiewierane nerwy".dziekuje Ci.prawde powiedziawszy to myslalam,ze tej strony juz nikt nie czyta. Babcia ma leki i dawki moge modyfikowac ale"jak te leki moga odniesc dobry skutek skoro mozg sie rozpadl"-to slowa lek geriatry,ktory zajmuje sie babcia.Zreszta babcia odpuscila troche i jej agresja zanika.Ona gasnie:) Pozdrawiam rowniez.
    Dodaj komentarz
  • 1
    Dodane 3164 dni temu przez: jolaw
    Bardzo dziękuję. Krzepiące słowa :))
    Naszym problemem jest, że właściwy opiekun jest "odporny" na tę wiedzę mimo 13 lat choroby i robi po swojemu nie przyjmując podpowiedzi - bo wie lepiej, w efekcie czego chory jest jednak opuszczony...
    Dodany 3164 dni temu przez: wiesiek Czy to nie oznacza, że to opiekuna należy leczyć?
    Dodany 3160 dni temu przez: maria tak, po śmierci chorego na alzheimera opiekun powinien poddać się terapii psychologicznej. Tylko ten Alzheimer jest uleczalny!
    Dodaj komentarz
  • 0
    Dodane 2778 dni temu przez: maagdalenaa_1978
    Potrzebna jest cierpliwość i wyrozumiałość przed wszystkim. Bez tego zrozumienie nie będzie możliwe.
    Dodany 2778 dni temu przez: wiwi1000 Witaj.Masz racje-bez cierpliwosci i wyrozumialosci nie moglabym pracowac z tak ciezko chorymi.Tylko,ze czasami tak zwyczajnie po ludzku czlowiek ma dosc.Pracuje "na okroglo" bywam zmeczona i dopada mnie niemoc psychiczna.Wtedy wlasnie mysle,ze juz nie podolam - jednak pracuje i nie obracam mojej niedyspozycji przeciw Babci.
    Dodany 2776 dni temu przez: wiwi1000 Pisalam w moim pierwszym poscie,ze to moja trzecia podopieczna z choroba Alzhaimera i,ze ta kumuluje w sobie najgorsze cechy tej choroby. Pierwsza moja "Babcia" Glikieryja / w Grecji/,kiedy tylko "zatrybila"z mowieniem to mowila do mnie MOROMU czyli kochanie,pozniej byl dziadek ze schizofrenia /tez w Grecji/,on nie pozwalal nikomu usiasc blisko siebie-tylko ja moglam.On mowil "WIWI jest blisko -Matka Boska jest blisko,pozniej Babcia w Polancu wolala pani moja pani moja kochana pani,a teraz Babcia mowi ty k...zajeb...i kopie i szczypie.Leki dostaje/ketrel,haloperidol i nawet sedam jej przed noca daje/i oprocz tego,ze w nocy spi od niedawna raczej dobrze to dni sa czsami najgorszymi dniami w moim zyciu. Cierpliwosc i empatia na ile moze wystarczyc?Wlasnie dlatego bije sie z myslami ze juz czas na mnie.Pora odpoczac od tej choroby.I wczoraj wydawalo mi sie,ze Babcia odejdzie lada moment to dzis od rana juz tak nie mysle.Pozdrawiam
    Dodany 2776 dni temu przez: maria kochana wiwi. w innych postach zawsze podkreslam ,że w tej chorobie N A J W A Ż N I E J S Z Y jest opiekun. To on czuwa ponad miarę i nie nie odpiera ataków bo nie ma jak. Opiekun powinien się chronić . wiesz ,ze najtrudniejszy okres masz za sobą. Babcia juz lezy i wytrzymasz ten czas . Na przyszłosć pamietaj musisz znaleźc chwile wytchnienia u kazdej podopiecznej. One odejda a ty bedziesz nadal zyć . tylko twoje nerwy i siły mają określoną moc i wytrzymałość których nie kupisz w żadnym sklepie . Modlitwa i wiara każdemu pozostała. pozdrawiam
    Dodany 2775 dni temu przez: wiwi1000 Witaj Mario.Babcia jesze nie lezy-wiekszosc dnia siedzi,a troszke chodzi przy mojej pomocy.Taki dzien jak wczorajszy,a bylo ich niemalo w ciagu pol roku mojej pracy tutaj,sklania mnie do podjecia decyzji o odejsciu.Nie moge jednak zrobic tego z dnia na dzien,nie moge jej zostawic samej.Babcia ma jednego syna ktory do niej wpada i dwoch,ktorzy chociaz mieszkaja na tym samym osiedlu nie przychodza wogole.Nie przychodzi nikt-Babcia wola rozne imiona,i dzieci,i wnukow,i tych,ktorzy zmarli.Jestem tylko ja bo nawet "ten wpadajacy"syn,ktory jest wdowcem poswieca mamie odrobine czasu.Corka dzwoni codziennie jednak Babcia juz "nie slyszy"glosu z telefonu,nie potrafi nic odpowiedziec.Masz racje,ze modlitwa i wiara pomaga-rano nie pamietam wyzwisk i agresji nie zakladam z gory,ze znow bedzie zle,ze babcia znow da mi w kosc.Tylko prosze-pomoz mi Jezu.Napisz do mnie jeszcze chocby tylko pare slow-tak mi jakos lepiej jak przeczytam post od Ciebie.Jestes madra kobieta i dobrym czlowiekiem.Pozdrawiam i zycze dobrego tygodnia.
    Dodaj komentarz
  • 0
    Dodane 3164 dni temu przez: jolaw
    Tak, z pewnością... Trzeba by zająć się opiekunem Jak to jednak przeprowadzić, kiedy moje uwagi są bagatelizowane, bo albo wymyślam coś, albo nie rozumiem, albo, albo.... Nadto wiek jest wykorzystywany szczególnie tendencyjnie - jak wygodnie: służy jako argument za lub przeciw - błędne koło!
    Gdybym nie zdecydowała się poprzestawiać niektóre priorytety w swoim życiu i życiu siostry, aby Tato mógł codziennie być chociaż na spacerze; gdybym nie "wyciągnęła" Rodziców na spotkania z terapeutami, pewnie w ogóle nie otrzymałby leków nawet na tych kilka miesięcy i Jego stan byłby nieporównanie gorszy.
    Dodany 3164 dni temu przez: jolaw Czuję, że jestem już sama nieco pesymistyczna - sytuacja nie jest wesoła.
    Nie wiem, czy coś wnoszę - dobrego
    Pozdrawiam :))
    Dodany 3160 dni temu przez: maria Każdy wnosi coś dobrego i doświadczenie każdego jest inne. Dlatego obserwuje się różne podejścia i doświadczenia.
    Tragedią jest nieznajomość wczesnych objawów otępienia przez licznych lekarzy pieszego kontaktu i dlatego późną diagnostyka choroby.Trudność w dostępie do neuropsychologów lub psychologów klinicznych a także nieświadomość społeczna tej choroby..
    Choroby Alzheimera nie da się leczyć,można tylko opóźniać w czasie jej objawy a to ważne dla OPIEKUNA.
    Dodaj komentarz

Dodaj swoją odpowiedź

Dodane 3171 dni temu przez jolaw

jolaw
Zarejestrowany 3229 dni temu

Aktywność:

  • Zarejestrowany: 3229 dni temu
  • Ostatnie logowanie: 2478 dni temu

Statystyki:

  • Dodane pytania: 2
  • Dodane odpowiedzi: 20
  • Dodane oceny: 0
  • Punkty: 11